...

Proste życie. Brzmi łatwo, prawda?

Kiedy w rozmowach pada, że od lat staram się żyć prościej, bardziej minimalistycznie, czasami na twarzach rozmówców widzę coś w lekkiego rozbawienia, a może nawet pobłażania. Bo proste życie wydaje się być takie lekkie, łatwe i przyjemne. I często takie jest.  Ale nie zawsze.

Bo prostota ma w sobie coś zwodniczego. Z zewnątrz wygląda jak coś niewymagającego, wręcz bezwysiłkowego. W środku bywa naprawdę wymagającą pracą.

To co proste, rzadko jest łatwe

Prosty rytm dnia. Brzmi jak nic, prawda? Wstajesz, robisz swoje, kładziesz się spać. A jednak! Ile razy dzień wymknął mi się z rąk, zanim się zdążył zacząć na dobre? Wiadomość, która wytrąca z równowagi. Powiadomienia, które ciągną uwagę w sto stron jednocześnie. Plan, który rozsypuje się jeszcze przed śniadaniem.

Utrzymanie prostego rytmu życia w świecie, który projektuje się specjalnie po to, żebyśmy ten rytm tracili, to codzienny wybór. Czasami bardzo trudny.

Czego naprawdę wymaga prostota

Wymaga przede wszystkim uważności. Musisz wiedzieć, czego chcesz, naprawdę chcesz. Nie czego chce świat za Ciebie. To trudniejsze niż się wydaje, bo świat jest bardzo głośny, a nasze własne potrzeby i pragnienia coraz cichsze.

Wymaga też odwagi powiedzenia nie: spotkaniu, kolejnemu zobowiązaniu, nie temu, co wydaje się ważne, choć w środku wiesz, że tylko pożera czas i energię. Proste życie pełne jest małych nie, które razem tworzą przestrzeń na jedno duże tak. Dla siebie.

I wymaga czegoś, o czym rzadko mówi się: zaufania, że to wystarczy. Że spokojny wieczór bez planów, spacer bez celu, herbata bez pośpiechu w 20-letnim kubku to pełnowartościowe życie. Nie uboga wersja czegoś lepszego.

Źródło: Canva

Dlaczego jednak warto się starać?

Bo po drugiej stronie tego wysiłku jest coś, czego nie da się kupić ani zaplanować. Jest obecność. Kiedy naprawdę jesteś tam, gdzie jesteś – przy gotowaniu, przy rozmowie, przy porannej herbacie – życie staje się gęstsze, bardziej esencjonalne. Bogatsze w sensie, który nie ma nic wspólnego z ilością.

Dlatego wracam do prostoty każdego dnia. Bo nie można do niej dojść raz i już mieć na zawsze. To codziennie staranie, codzienny wybór, codzienna praktyka. Trochę jak stawanie na macie lub siadanie na poduszce medytacyjnej. 

Lub jak ogród. Nie zostawiasz go samego. Wracasz, podlewasz, plewisz. I cieszysz się, że rośnie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.