21 powodów, dla których kocham wiosnę. Mała oda do najpiękniejszej z pór roku

Wiosna w tym roku przychodziła niezwykle nieśmiało. Jakby sprawdzała, czy już może, czy już czas. Ogrzała promieniem słońca. I znikała. Zachwyciła błękitem nieba. I się chowała. Ale w końcu zdecydowała się zawitać na dobre. I oczarowała…
🌿soczystą zielenią w nieskończonej liczbie odcieni
🌿ciepłem słońca na policzku
🌿pobudką z Ptasim Radiem z oknem
🌿soczystością smaku i koloru truskawek
🌿forsycjami, tulipanami, żonkilami, narcyzami, bzami, konwaliami i na koniec peoniami
🌿feerią barw na łąkach
🌿mruczącym bzyczeniem wiecznie zajętych pszczół, bąków i innych zapylaczy
🌿delikatnością grillowanych szparagów z jajkiem sadzonym
🌿lekkością tenisówek po miesiącach kozaków
🌿zapachem pierwszego wiosennego deszczu
🌿niespiesznością niedzielnej kawy na skąpanym słońcem tarasie
🌿przyjemnością bujania się w hamaku z widokiem na żółto-pomarańczowy zachód słońca
🌿słodyczą młodziutkich jeży, zajęcy i saren za płotem
🌿orzeźwieniem, jakie daje pierwsza w tym roku lemoniada
🌿magiczną metamorfozą pąka w kwiat
🌿chrupkością młodziutkiej marchewki
🌿przyjemnością, jaką daje posprzątanie domu po zimie i zrobienia miejsca na nowe, które przychodzi z wiosną
🌿energią, którą zasila nas budząca się przyroda
🌿nostalgią, jaką budzi ciasto z rabarbarem
🌿dostojnością kołujących nad łąkami bocianów
🌿łaskotaniem młodej trawy, gdy boso wychodzisz do ogrodu po świeże zioła
W tym roku wyjątkowo wyczekiwana przyszła na chwilę. Wiosna skąpana w najsoczystszych kolorach. Z zapachami, smakami i dźwiękami, które obudziły serce do nowego.
A teraz? Ustępuje miejsca latu. Ciekawe, czym ono zachwyci…
